wtorek, 4 stycznia 2011

Jasna Polana 2



Złożyłem już drugi numer Jasnej Polany, zapraszam do lektury. Część tekstów ukazuje się w języku polskim po raz pierwszy. W numerze:

Słowem wstępu
Początek końca
Lew Tołstoj
Odmowa współpracy
David H. Albert
W schronisku dla włóczęgów
George Orwell
Kolorowa linia
Howard Zinn
Życie bez zasad
Henry David Thoreau
Psychologia hitleryzmu
Erich Fromm
Dominacja Stanów Zjednoczonych
Noam Chomsky
Byli też ciemnoocy o ochrypłych głosach…
Marcin Kreczmer

Jasna Polana 2

środa, 8 grudnia 2010

Jasna Polana - czasopismo



Moje ciągotki publicystyczno-społeczne zmoblizowały mnie do złożenia tego niewielkiego czasopisma internetowego. Zapraszam do lektury. Będę starał się zamieszczać rzeczy nieznane polskiemu czytelnikowi, po części moje własne przekłady z angielskiego, po części rzeczy, które gdzieś wygrzebałem w wydawnictwach polskich. W stopce redakcyjnej podałem email, pod którym można zaprenumerować kolejne numery. W pierwszym numerze Jasnej Polany (nazwa z inspiracji Lwa Tołstoja, jak się domyślacie:) znajdziecie:

• Słowem wstępu - 1
• Carthago delenda est - 2
Lew Tołstoj
• Egzystencjalne myśli i aforyzmy - 7
Kazimierz Dąbrowski
• Obywatelskie nieposłuszeństwo - 22
Henry David Thoreau
• Kolumb, Indianie i postęp ludzkości - 38
Howard Zinn
• Wspomnienia z Wojny Hiszpańskiej - 54
George Orwell
• Czy miłość jest sztuką? - 66
Erich Fromm

Czasopismo możecie ściągnąć tutaj: Jasna Polana 1

poniedziałek, 15 listopada 2010

Oszustwo - Lew Tołstoj



Oszustwo
Lew Tołstoj

22 maja Jasna Polana 1910

Byłem na spacerze. Myślałem:

1. Obcując z człowiekiem, należy troszczyć się nie tyle o to, żeby on uznał twój życzliwy stosunek do niego, ile o to, czy ty sam czujesz do niego prawdziwą miłość. (Bardzo ważne.)

2. Przecież sprawa jest bardzo prosta. Zdobywcy, mordercy, rabusie podbili pracujące masy. Mając władzą rozdawania ich trudu celem rozpowszechnienia, utrzymania i umocnienia swej władzy wybierają spośród podbitych pomocników w rabunku i za to dają im udział w łupie. To, co robiło się po prostu, jawnie za dawnych czasów, robi się teraz skrycie, kłamliwie. Zawsze wśród podbitych znajdują się ludzie, którzy nie brzydzą się udziałem w rabunku, często, zwłaszcza teraz, nie rozumiejąc tego, co robią, i dla zysku biorą udział w ciemiężeniu swych braci. Czynią to dzisiaj wszyscy, od katów, żołnierzy, żandarmów, strażników więziennych aż do senatorów, ministrów, bankierów, członków parlamentu, profesorów, biskupów i oczywiście kres temu może położyć jedynie, po pierwsze, zrozumienie tego oszustwa, po drugie: na tyle wysoki rozwój moralny, aby wyrzekano się własnych korzyści, byle nie uczestniczyć w ciemiężeniu, w cierpieniach bliźnich. (...)

wtorek, 9 listopada 2010

Cywilizacja a oświata - Lew Tołstoj



Cywilizacja a oświata
Lew Tołstoj

12 maja 1910

Jak łatwo poszczególni ludzie i narody przyswajają sobie to, co sie nazywa cywilizacją, prawdziwą cywilizacją. Skończyć uniwersytet, oczyścić paznokcie, skorzystać z usług krawca i fryzjera, przejechać się za granicę — i już mamy bardzo cywilizowanego człowieka. A co się tyczy narodów: jak najwięcej kolei żelaznych, akademii, fabryk, pancerników, więzień, gazet, książek, partii, parlamentów — i już mamy zupełnie cywilizowany lud. Właśnie dlatego poszczególni ludzie i narody imają się cywilizacji, nie oświaty. Pierwsza jest łatwa, nie wymaga wysiłków i budzi uznanie, druga zaś — odwrotnie -— wymaga wytężonego wysiłku i nie tylko nie budzi uznania, lecz pogardę i nienawiść u większości ludzi, ponieważ demaskuje kłamstwo cywilizacji.

niedziela, 17 października 2010

Podział bogactw



Podział bogactw
Lew Tołstoj

10 kwietnia 1890

Opanowanie przyrody i zwiększenie wydajności bogactw ziemskich w celu wypełnienia świata bogactwami, tak żeby starczyło dla wszystkich, jest działaniem tak samo nierozumnym, jak zwiększanie ilości drew i rzucanie ich do pieca po to, żeby zwiększyć ciepło w domu, w którym piece się nie domykają. Bez względu na to ile się pali, zimne powietrze ogrzewa się i podnosi do góry, a nowe zimne natychmiast zajmuje miejsce tego, które uleciało w górę, nie ma równomiernego rozkładu ciepła, a zatem i samego ciepła. Dopóki będzie miało dostęp zimne powietrze i uchodzić będzie ciepłe, mające właściwość ulatywania w górę. (…)

Dotychczas, by temu zaradzić, wynaleziono trzy sposoby i niełatwo rozstrzygnąć, który z nich jest głupszy – tak głupie są wszystkie trzy.

Jeden, pierwszy – sposób rewolucjonistów – polega na zniszczeniu tej wyższej warstwy, przez którą uchodzą wszystkie bogactwa. To przypomina postępowanie człowieka burzącego dymnik, którym uchodzi ciepło, w nadziei, że gdy nie będzie dymnika, ciepło nie będzie uchodzić. Ale ciepło będzie uchodzić przez otwór tak samo, jak przez komin, jeśli ciąg pozostanie ten sam, podobnie jak bogactwa nie przestaną uchodzić ponownie do tych ludzi, którzy będą mieli władzę, dopóki będzie istnieć władza.

Drugi sposób polega na robieniu tego, co robi teraz Wilhelm II. Nie zmieniając istniejącego ustroju odbierać wyższym warstwom, mającym bogactwo i władzę, małą cząstkę tych bogactw i rzucać je w bezdenną przepaść nędzy. U góry wyciągającego ciepło komina, w miejscu gdzie ciepło przechodzi, umieścić wachlarze i wachlować nimi ciepło wpychając je w dół, do zimnych warstw. Zajęcie oczywiście daremne i bezużyteczne, bo kiedy ciąg skierowany jest z dołu do góry, to choćby nie wiem ile ciepła napędzano w dół (a dużo napędzić się nie da), ono ujdzie w całości od razu i trudy pójdą na marne.

I wreszcie trzeci sposób, który ze szczególnym naciskiem głosi się teraz w Ameryce. Polega na tym, żeby opartą na współzawodnictwie, na indywidualizmie zasadę życia ekonomicznego zastąpić zasadą wspólnoty, kartelu, spółdzielni. Sposób ten, jak powiada „Dawn” i „Nationalist” – to propagowanie słowem i czynem spółdzielczości, wpajanie, tłumaczenie ludziom, że współzawodnictwo, indywidualizm i walka marnują dużo sił, a więc bogactw, i że znacznie korzystniejsza jest zasada spółdzielczości: każdy pracuje dla wspólnego pożytku otrzymując potem swoją część wspólnego bogactwa; że tak będzie korzystniej dla wszystkich.

Wszystko bardzo pięknie, ale całe nieszczęście w tym, że po pierwsze nikt nie wie, jaka część przypadnie każdemu, jeśli wszyscy będą mieli po równi. Przede wszystkim zaś to, że jakakolwiek byłaby ta cząstka, będzie się wydawała niewystarczająca ludziom, którzy żyją, jak teraz, dla własnej przyjemności. „Wszystkim będzie dobrze, a tobie będzie tak dobrze, jak wszystkim”. Ależ ja nie chcę żyć tak jak wszyscy, ale lepiej. Żyłem zawsze lepiej, niż dane jest wszystkim, i do tego się przyzwyczaiłem. A ja żyłem długo gorzej, niż dane jest wszystkim, chcę żyć tak, jak żyli inni.

Ten sposób jest najgłupszy, ponieważ zakłada, że wobec istniejącego ciągu z dołu do góry, to jest wobec motywu dążenia do doskonałości, można namówić cząsteczki powietrza, by nie podnosiły się wyżej w miarę ogrzewania.

Jedyny sposób – wskazać ludziom ich prawdziwe szczęście i przekonać, że bogactwo nie tylko nie jest szczęściem, lecz ich od prawdziwego szczęścia odciąga, ukrywając przed nimi prawdę.

Jedyny sposób: zatkać otwór ziemskich pragnień. To jedyne, co da równomierne ciepło. A to właśnie jest największym przeciwnieństwem tego, co mówią socjaliści, starając się powiększyć wytwórczość, a tym samym ogólny zasób bogactw.

czwartek, 14 października 2010

Rozumna miłość



Rozumna miłość
Lew Tołstoj

10 września, 1894, Jasna Polana

Czytałem świetną książkę Guyarda. On ma cel w życiu – dobro, sposób, narzędzie samodoskonalenia: miłość.

Myślałem: Na pytanie, jak się obejść bez państwa, bez sądów, wojska, itp. Odpowiedzi nie można dać na to pytanie, bo jest ono źle postawione. Problem nie na tym polega, czy urządzić państwo w obecny, czy nowy sposób. Ani ja, ani nikt z nas nie jest powołany do rozstrzygnięcia tego problemu.

Natomiast w naszej mocy jest rozstrzygnięcie, i to nie dowolne, lecz nieuchronne, kwestii, jak mamy postąpić wobec dylematu, przed którym się bezustannie staje, czy podporządkować sumienie temu, co się dzieje wokół mnie, czy uznać swoją solidarność z rządem, który wiesza zbłąkanych ludzi, przygotowuje żołnierzy do zabójstwa, deprawuje naród za pomocą opium i wódki, itp., czy też człowiek winien podporządkować swoje sprawy sumieniu, to jest nie uczestniczyć w rządzie, którego czyny wedłu jego rozeznania są ohydne.

A co z tego wyniknie, jakie będzie państwo, o tym nic nie wiem, nie tyle nie chcę, ile nie mogę wiedzieć. Wiem tylko, że jeśli będę szedł za ukrytą we mnie wyższą właściwością rozumu i miłości, czyli rozumnej miłości, nic złego stać się nie może. Jak nie może wyniknąć nic złego stąd, że pszczoła będzie posłuszna ukrytemu w niej wyższemu instynktowi, będzie wylatywała z rojem ze swego domu, zdawałoby się, na zgubę. Lecz powtarzam, ja o tym sądzić nie chcę i nie mogę. (…)

wtorek, 12 października 2010

Oszustwo - Lew Tołstoj



Oszustwo - Lew Tołstoj

10 października 1901, Krym

Przedsiębiorcy (kapitaliści) okradają lud, stając się pośrednikami pomiędzy robotnikami a dostawcami narzędzi i środków pracy. Okradają również kupcy, stając się pośrednikami pomiędzy konsumentami a sprzedawcą. Grabież państwowa ustanawia się również pod pretekstem pośredniczenia pomiędzy pokrzywdzonymi a krzywdzicielami. Ale najokropniejszym oszustwem – jest oszustwo pośredników pomiędzy Bogiem a ludźmi.