niedziela, 27 grudnia 2009

Wdzięczny niewolnik




Wdzięczny niewolnik

Paine's Torch

Jestem wdzięcznym niewolnikiem. Mój pan to dobry człowiek. Daje mi jedzenie, dach nad głową, pracę i inne rzeczy. Wszystko, czego wymaga w zamian, to posłuszeństwo. Powiedziano mi, że ma on władzę kontrolowania mojego życia. Patrzę na niego i chciałbym być tak potężny.

Mój pan musi rozumieć świat lepiej niż ja, bo na swoje szacowne stanowisko został wybrany przez wielu innych. Czasami się uskarżam, ale boję się, że nie mógłbym żyć bez jego pomocy. To dobry człowiek.

Mój pan chroni moje pieniądze przed kradzieżą przed i po tym, jak zabiera połowę z nich. Zanim zabierze swą połowę mówi, że tylko on może chronić moje pieniądze. Po tym, gdy ją zabierze, mówi, że jest ona nadal moja. Wydając moje pieniądze mówi, że jestem właścicielem rzeczy, które kupił. Nie rozumiem tego, ale wierzę mu. To dobry człowiek.

Potrzebuję mojego pana do ochrony, bo inni mogliby mnie skrzywdzić. Albo wzięliby moje pieniądze i użyli ich dla siebie. Mój pan jest od nich lepszy: gdy zabiera moje pieniądze, wciąż jestem ich właścicielem. Rzeczy, które kupuje są moje. Nie mogę ich sprzedać ani decydować, jak mają być używane, ale są moje. Mój pan tak mi mówi, a ja mu wierzę. To dobry człowiek.

Mój pan zapewnia darmowe wykształcenie moim dzieciom. Uczy je, by szanowały i były posłuszne jemu i wszystkim przyszłym panom, jakich będą miały. Mówi, że są one dobrze uczone; że uczą się rzeczy, które będą potrzebowały wiedzieć w przyszłości. Wierzę mu. To dobry człowiek.

Mój pan troszczy się o innych panów, którzy nie mają dobrych niewolników. Każe mi przyczyniać się do ich wspierania. Nie rozumiem, dlaczego niewolnicy muszą pracować na więcej niż jednego pana, ale mój pan mówi, że to konieczne. Wierzę mu. To dobry człowiek.

Inni niewolnicy proszą mojego pana o trochę moich pieniędzy. On się zgadza, bo jest on dla nich tak dobry, jak dla mnie. To znaczy, że musi wziąć więcej moich pieniędzy, ale mówi, że jest to dla mnie dobre. Pytam się mojego pana, dlaczego nie byłoby lepiej pozwolić każdemu z nas trzymać swe własne pieniądze. Mówi, iż to dlatego, że on wie lepiej, co jest najlepsze dla każdego z nas. Wierzę mu. To dobry człowiek.

Mój pan mówi mi: źli panowie gdzie indziej nie są tak dobrzy, jak on; zagrażają naszemu wygodnemu stylowi życia i pokojowi. Wysyła więc moje dzieci na walkę z niewolnikami złych panów. Opłakuję ich śmierć, ale mój pan mówi mi, że była ona konieczna. Daje mi medale za ich poświęcenie i ja mu wierzę. To dobry człowiek.

Dobrzy panowie muszą czasami zabijać złych panów i ich niewolników. Jest to konieczne, by chronić nasz sposób życia; by pokazać innym, że nasza wersja niewolnictwa jest najlepsza. Spytałem mojego pana: „Dlaczego niewolnicy złego pana muszą być zabijani razem z nim?”. Odpowiedział: „Bo dokonują jego złych czynów. Poza tym nigdy nie mogliby się nauczyć naszego systemu; zostali zindoktrynowani, by wierzyć, że jedynie ich pan jest dobry”. Mój pan wie, co jest najlepsze. Chroni mnie i moje dzieci. To dobry człowiek.

Mój pan pozwala mi co kilka lat głosować na nowego pana. Nie mogę głosować na to, by nie mieć żadnego pana, ale wspaniałomyślnie pozwala mi dokonać wyboru pomiędzy dwoma kandydatami, których wybrał. Nie mogę się doczekać dnia wyborów, bo głosowanie pozwala mi zapomnieć o tym, że jestem niewolnikiem. Do tego czasu mój obecny pan mówi mi, co mam robić. Akceptuję to. Zawsze tak było i nie będę zmieniać tradycji. Mój pan to dobry człowiek.

W ostatnich wyborach pozwolono głosować około połowie niewolników. Druga połowa albo złamała reguły ustanowione przez pana, albo nie została uznana przez niego za odpowiednich. Ci, którzy złamali reguły powinni mieć w głowie więcej rozumu i nie być nieposłusznymi! Ci nie uznani za odpowiednich powinni wdzięcznie przyjąć pana wybranego dla nich przez innych. Jest to słuszne, bo zawsze robiono w ten sposób. Mój pan to dobry człowiek.

Było dwóch kandydatów. Jeden otrzymał większość głosów - około jednej czwartej populacji niewolników. Spytałem, dlaczego nowy pan może panować nad wszystkimi niewolnikami, skoro dostał głosy jedynie od jednej czwartej z nich. Mój pan powiedział: „Bo kilku mądrych panów dawno temu robiło to w ten sposób. Poza tym wy jesteście niewolnikami, a my jesteśmy panami”. Nie rozumiem jego odpowiedzi, ale wierzę mu. Mój pan wie, co jest dla mnie najlepsze. To dobry człowiek.

Niektórzy niewolnicy mają złych panów. Zabierają oni ponad połowę pieniędzy swych niewolników i są wybierani jedynie przez jedną dziesiątą, a nie jedną czwartą z nich. Mój pan mówi, że różnią się oni od niego. Wierzę mu. To dobry człowiek.

Spytałem, czy mógłbym kiedyś zostać panem zamiast niewolnikiem. Mój pan powiedział: „Tak, coś takiego jest możliwe. Ale najpierw musisz przyrzec posłuszeństwo swemu obecnemu panu i obiecać nie porzucać systemu, który uczynił cię niewolnikiem”. Jestem zachęcony tą możliwością. Mój pan to dobry człowiek.

Mówi mi on, że rzeczywistymi panami są niewolnicy, bo mogą głosować na swych panów. Nie rozumiem tego, ale wierzę mu. To dobry człowiek, który nie ma w życiu innego celu niż czynienie swych niewolników szczęśliwymi.

Spytałem, czy mógłbym nie być ani panem, ani niewolnikiem. Mój pan powiedział: „Nie, musisz być jednym albo drugim. Nie ma innych wyborów”. Wierzę mu. On wie najlepiej. To dobry człowiek.

Spytałem mojego pana, czym nasz system różni się od systemów złych panów. Powiedział: „W naszym systemie panowie pracują dla niewolników”. Nie będąc już dłużej zakłopotanym, zaczynam akceptować jego logikę. Teraz to widzę! Niewolnicy kontrolują swych panów, bo co parę lat mogą wybierać nowych panów. To, że panowie wydają się kontrolować niewolników między wyborami, jest wielkim złudzeniem! W rzeczywistości spełniają oni pragnienia niewolników. Gdyby tego nie robili, nie zostaliby wybrani w ostatnich wyborach. Jak jasne jest to teraz dla mnie! Nigdy więcej nie będę wątpić w ten system. Mój pan to dobry człowiek


sobota, 26 grudnia 2009

PURS - Julian Tuwim


"Dream Chaser" Cypherx z Deviant Art

PURS
Rozporządzenie

§ 1. W celu roztoczenia opieki i kontroli nad nie wyzyskaną dotychczas dla celów ogólnopaństwowych dziedziną podświadomą życia psychicznego obywateli Rzeczypospolitej - ustanawia się Państwowy Urząd Rejestracji Snów.

§ 2. Wszyscy obywatele Rzeczypospolitej bez różnicy płci i wyznania, od piątego roku życia wzwyż, obowiązani są co rano meldować w komisariacie treść i dokładny przebieg swoich snów. Meldunki przyjmować będzie i zapisywać przydzielony do każdego komisariatu urzędnik PURS-u. Osoby wojskowe składają zeznania u dyżurnego oficera komendy garnizonu.

§ 3. Za sen uważa się to, co się śni, roi, wzgl. marzy w stanie nieprzytomności i bezwładu podczas dokonywania czynności polegających na spaniu.

§ 4. Kto świadomie lub podświadomie wprowadziłby władze w błąd, składając zeznania nie odpowiadające prawdzie, podlega grzywnie od 5 do 3000 złotych, przy czym kwestie prawdziwości złożonego zeznania rozstrzyga PURS.

§ 5. Każdy obywatel Rzeczypospolitej zaopatrzony będzie w „Książeczkę snów”, która obowiązany jest nosić stale przy sobie i okazywać na każde zadanie policji oraz agentów PURS-u. W książeczce snów notowane będą każdorazowe wyniki zeznań oraz opinia władzy o takowych.

§ 6. Komisja opiniująca, złożona z dwóch urzędników PURS-u, komisarza policji, lekarza i obserwatora, wyznaczać będzie co rok pierwszego stycznia nagrody lub kary za całokształt działalności sennej.

§ 7. Pierwszeństwo maja sny patriotyczne, państwowotwórcze, batalistyczne oraz reprezentujące ideologię Rządu Rzeczypospolitej. Przy składaniu zeznań o snach powyższego charakteru konieczne jest potwierdzenie dwóch wiarygodnych świadków.

§ 8. Sny antypaństwowe, wywrotowe, lubieżne, podburzające jedna część ciała przeciw drugiej, zagrażające ustrojowi państwa lub moralności publicznej oraz sny przekraczające zdolności wyobraźni komisji podlegają opodatkowaniu, przy czym komisja zastrzega sobie prawo do uzasadnionego podejrzenia, iż miały one miejsce, choćby zeznający twierdził, że śnił w myśl § 7.

§ 9. Zabrania się mówić przez sen.

§ 10. Wszystkie znajdujące się na terenie Rzeczypospolitej senniki egipskie (wzgl. chaldejskie lub arabskie) mają być w ciągu trzech dni złożone w wojewódzkich urzędach cenzury państwowej w celu ostemplowania.

§ 11. Zabrania się prywatnego opowiadania snów.

§ 12. Wszelkie zażalenia składać można w PURS-ie, w wydziale „Zmór i koszmarów”.

§ 13. Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem dzisiejszym.



piątek, 25 grudnia 2009

Ustawa stowarzyszenia "Komuna" - Edward Abramowski cz.2



II. Praktyka

Rewolucja dziejowa, którą komuna przeprowadza, wyraża się w następujący sposób.

1. Podstawą istnienia komuny jest braterstwo, pomoc wzajemna, którą ona przeciwstawia dobroczynności, jałmużnie i opiece rządowej. Komuna bierze w obronę dobrobyt jednostki i stara się ją ochronić przed wszelką krzywdą.

W postępowaniu zasada ta wyraża się tym:

a) Jeżeli komuna jest robotniczą lub chłopską i zachodzi wypadek skrzywdzenia człowieka przez fabrykanta, majstra, właściciela lub rządcę majątku itp., natenczas zamiast wzywania pomocy inspektora lub sądu za pokrzywdzonym ujmuje się komuna i żądaniem zbiorowym, strajkiem lub bojkotem wymaga naprawienia krzywdy.

b) Jeżeli kto z towarzyszy zostaje bez środków do życia z powodu utraty zarobku, kalectwa, choroby, starości lub jakiejkolwiek innej przyczyny, natenczas zamiast korzystać z jałmużny lub instytucji dobroczynnych, korzysta z pomocy i opieki komuny.

c) Jeżeli pozostają dzieci bez opieki, dzieci te nie są oddawane do domu podrzutków, lecz opiekuje się nimi komuna.

Sposób przeprowadzenia sprawy w każdym wypadku może być rozmaity i nie daje się ująć w żadne ogólne normy: w każdej poszczególnej sprawie komuna decyduje, jak ma ją załatwić, i wybiera spośród siebie tych, co daną rzecz mają przeprowadzić. Albo też ma komuna pewne swoje instytucje stałe, np. londyńskie towarzystwa wzajemnej pomocy, tak zwane "współsąsiedztwa", szeroko rozpowszechnione w ubogich dzielnicach miasta, mają swoich lekarzy, apteki bezpłatne, ochrony dla dzieci itp. opłacane ze składek członków.

2. Komuna przeciwstawia własności prywatnej własność wspólną. Pomimo że żyje w ustroju opartym na prawie własności prywatnej, neguje to prawo i postępuje tak, jak gdyby go wcale nie było.

W życiu swoim stwarza świat własności wspólnej, która wyraża się przede wszystkim w życiu prywatnym każdego z jej członków:

a) Komuna dba o to, aby podstawy życia, tj. odżywianie się, były jednakowe dla wszystkich jej członków. (Przeprowadzenie tego w każdej komunie może być inne, zależnie od warunków życia. W robotniczych mogą być wspólne kuchnie, piekarnie, rzeźnie, jak np. w Belgii; w chłopskich wspólne posiadanie narzędzi, nawozu, ziarna, wspólne korzystanie z łąk, bydła; w studenckich jednakowy rozdział pieniędzy przeznaczonych na żywność).

b) Członek komuny nie korzysta z dochodów z kapitału lub majątku ziemskiego, jeżeli takowe posiada.

c) Nie pożycza nigdy nikomu na procent i weksel.

d) Nie upomina się nigdy u nikogo sądownie o pożyczone pieniądze.

e) Nie prowadzi żadnego przedsiębiorstwa opartego na wyzysku.

f) Zwraca się swobodnie i szczerze do towarzyszy, gdy potrzebuje pomocy, nie uważając tego ani za jałmużnę, ani za pożyczkę.

g) Nie procesuje się sądownie o spadki, podziały familijne itp. i nie czyni koło tego żadnych zabiegów z krzywdą innych.

h) Nie uznaje żadnych praw krzywdzących ludzi i nigdy z nich nie korzysta, jak np. z prawa przyznającego kobiecie tylko 14-tą część spadku, z prawa wydziedziczenia kogoś z jego własności dla braku dowodów formalnych, z prawa wydziedziczenia za długi itp.

3. Komuna nie uznaje żadnego państwa i dąży do tego, aby wszystkie potrzeby ludzkie zbiorowe, wymagające organizacji, zaspokajane były przez swobodne stowarzyszenia. Nieuznawanie państwa wyraża się w postępowaniu prywatnym każdego z jej członków.

a) Członek komuny nie podaje skarg do sądu.
b) Nie bierze udziału w sądach przysięgłych.
c) Nie świadczy przed sądem, chyba w celu ocalenia podsądnego.
d) Nie przyjmuje wezwania sądowego w sprawach cywilnych.
e) Nie wykonywa wyroków sądowych, które mu dają moc krzywdzenia kogoś.
f) Nie denuncjuje złodziei ani zbrodniarzy przed policją.
g) Nie pomaga policji w wykryciu lub schwytaniu przestępcy.
h) Nie przyjmuje żadnej posady w służbie policyjnej lub jakiej bądź służbie rządowej.
i) Nie bierze udziału w żadnych instytucjach przez rząd zakładanych lub protegowanych (jak np. kuratoria trzeźwości, czytelnie wiejskie, zakłady dobroczynności itp.).
k) Nie bierze udziału w żadnych objawach legalizmu rządowego ani w żadnych składkach przez rząd inicjowanych (jak np. proponowane gminom wiejskim składki na pomniki, szkoły, czytelnie).
l) Jeżeli nie może odmówić złożenia przysięgi (jak np. w wojsku), to jednak nie przywiązuje do niej żadnej wartości wewnątrz sumienia swego.
m) Jeżeli nie może odmówić służby wojskowej, to jednak w razie wojny zachowuje się tak, by nie szkodzić ludziom, zatem zupełnie biernie.
n) Nie uznaje żadnych praw cywilnych, jakie rząd daje w małżeństwie nad żoną i dziećmi.
o) Nie oddaje dzieci do szkół rządowych.

W celu wyrugowania z dusz ludzkich nałogów państwowości, jak i zaspokojenia istotnych potrzeb człowieka komuna stara się jak najbardziej o rozwinięcie w ludziach potrzeby i umiejętności swobodnego zrzeszania się dla pewnych celów życiowych wspólnych, propaguje, zatem tajne nauczanie, zakłada wolne szkoły i uniwersytety, ażeby nimi zastąpić oświatę rządową; propaguje zakładanie stowarzyszeń do walki z alkoholizmem, ażeby wyprzeć i uczynić niepotrzebną działalność kuratoriów rządowych. Dąży również do tego, aby wszelkie zatargi i spory osobiste między ludźmi były rozstrzygane tylko przez sądy polubowne towarzyszy, jeżeli rozstrzygnięcie sprawy jest konieczne.



4. Komuna uważa, że wyswobodzenie się człowieka z pracy przymusowej jest pierwszym warunkiem jego rozwoju duchowego i jego uzdolnień do walki z instytucjami ucisku, przeciwdziała, zatem wszystkiemu, co dąży do obarczania ludzi pracą, i dopomaga wszystkim wysiłkom ku zdobyciu godzin swobodnych, organizując w tym celu strajki, bojkoty i inne protesty zbiorowe. W postępowaniu prywatnym dążenie to wyraża się w następujący sposób:

a) Członek komuny nie wyzyskuje niczyjej pracy; jeżeli np. ma do czynienia ze służbą domową, to może korzystać z takowej nie inaczej, jak na zasadzie zupełnej równości pracy i wygód życiowych.

b) Nie korzysta z pracy uczniów lub terminatorów, jeżeli jest rzemieślnikiem; będąc majstrem lub brygadierem w fabryce, nie obciąża robotą zależnych od siebie robotników i nie stara się wyciągnąć "dla siebie jakichkolwiek korzyści z ich pracy; jeżeli jest chłopem posiadającym ziemię i musi przyjąć najmitę do pomocy w gospodarstwie, natenczas dzieli się z nim zarówno pracą, jak i dochodem.

c) Dla ułatwienia pracownikom handlowym walki o skrócenie dnia roboczego komuna bojkotuje te sklepy, magazyny, które nie dają odpoczynku swym najmitom w dnie świąteczne lub gdzie warunki pracy są zbyt ciężkie.

5. Komuna uważa, że jedynym grzechem jest krzywda ludzka, a jedyną cnotą braterstwo - poza tym każdy może robić, co mu się podoba.

W postępowaniu wyraża się to tak:

a) Członek komuny traktuje z jednakowym poszanowaniem wszelkie stosunki miłości między kobietą a mężczyzną; uważa, że jest to nietykalna dziedzina indywidualnej swobody, do której żadna etyka wtrącać się nie powinna; zło zaczyna się wtedy, gdy wynika krzywda ludzka.

b) Członek komuny bierze w obronę pożycie nieślubne i przeciwdziała opinii krzywdzącej kobietę pod tym względem, opinii, której skutkiem jest nie tylko moralne zgnębienie kobiety, utrudnienie jej życia, lecz także ukrywanie dzieci w domach podrzutków, zabijanie i różne przedsiębiorstwa pieniężne, których celem jest potajemne tracenie dzieci nieprawych, a których podstawą jest właśnie wstyd matki i zgnębienie jej przez społeczeństwo "moralne".

c) Członek komuny bierze w obronę prostytutki, domaga się postępowania z nimi takiego samego, jak z każdą tak zwaną "uczciwą kobietą", poszanowania ich godności ludzkiej, występuje przeciwko tym przepisom policyjnym, które krępują ich swobodę i upokarzają je; nie uczęszcza do domów tolerancji, ponieważ są one instytucją wyzysku i przemocy nad kobietą.

d) Członek komuny potępia etykę "honoru", nie przyjmuje pojedynków i nie wyzywa; nie czuje się obrażony żadną obelgą, uważa, że obelga plami tylko tego, kto ją popełnia.

e) Nie uznaje obowiązku prawdomówstwa ani przysięgi, jeżeli powiedzenie prawdy lub dotrzymanie przysięgi może przynieść krzywdę człowiekowi.

f) Potępia wszelkie objawy szowinizmu narodowego, ponieważ ten przeszkadza braterstwu ludzi.

6. Komuna uważa braterstwo ludzi za podstawę wszystkich ideałów, za najważniejszy czynnik rewolucyjny w sprawie obalenia własności, państwa i całej dzisiejszej etyki policyjno-burżuazyjnej, stara się wszystkimi sposobami rozwinąć w ludziach zdolność do przyjaźni bezinteresownej, potrzebę wspólnych przyjemności, pojmowanie życia jako poszukiwania zbiorowego szczęścia. Dlatego znosi wewnątrz siebie wszelkie formy konwencjonalne, wszystko, co rozdziela ludzi i czyni ich bardziej obcymi sobie, wszystko, co budzi pomiędzy nimi nieśmiałość, nieufność wzajemną, skrytość.

a) Do takich rzeczy należy przede wszystkim nałóg potępiania i wytykania wad. W komunie nikt nikogo nie potępia, nie uznaje się wyższości i niższości moralnej; każdą wadę lub występek uważa się za zjawisko naturalne, dające się zupełnie usprawiedliwić; uważa się, że w każdym człowieku są zaczątki zarówno wszystkich złych, jak i wszystkich dobrych rzeczy, przewaga zaś jednych lub drugich zależy tylko od warunków życia.

b) Do rzeczy rozdzielających ludzi należą także wszelkie formy konwencjonalnego obcowania z sobą i jako takie są bezwarunkowo potępione w komunie.


środa, 23 grudnia 2009

Ustawa stowarzyszenia "Komuna" - Edward Abramowski cz.1



I. Zasady ogólne

1. Komuna uważa, że są trzy źródła nędzy ludzkiej, zarówno fizycznej, jak moralnej: własność prywatna, państwo i praca przymusowa dla utrzymania życia, że zatem wszechstronne wyzwolenie człowieka wymaga przede wszystkim i jedynie zniszczenia tych źródeł, zniszczenia własności prywatnej, stawiając na jej miejscu komunistyczne współżycie ludzi, tj. własność wspólną, zniszczenie państwa jako zorganizowanej siły przymusu i gwałtu nad jednostką, zastępując je przez wolne stowarzyszenia zaspokajające zbiorowe potrzeby ludzi w sposób naturalny, tj. bez pomocy kodeksu karnego i siły policyjnej, zniszczenie pracy przymusowej przez przyznanie każdemu człowiekowi bezwzględnego prawa do korzystania ze wspólnych bogactw według potrzeb swoich.

2. Komuna uważa, że takie przeinaczenie świata ludzkiego nie może odbyć się na drodze rewolucji biurokratycznej, tj. za pomocą nowej władzy, która by, jako parlament socjalistyczny lub rząd spiskowy, narzuciła ludziom nowe formy życia społecznego; nie może zaś dlatego, że ani komunizm, ani bezpaństwowość nie daje się zaszczepić w duszach ludzkich środkami policyjnymi, komunizm zaś utrzymany przymusowo, wbrew naturalnym potrzebom mas ludowych, sam sobie zaprzecza i staje się tylko nową postacią ucisku państwowego.

3. Komuna uważa, że przeinaczenie świata ludzkiego odbyć się może tylko w drodze rewolucji moralnej, tj. przez wytworzenie się w ludziach takich potrzeb i zwyczajów, które sprzeciwiają się zasadniczo panującym instytucjom społecznym i dążą żywiołowo do stworzenia instytucji nowych, sobie odpowiednich. Uważa zatem, że ażeby zniszczyć własność prywatną, trzeba wytworzyć zwyczaje i potrzeby komunistyczne i doprowadzić do tego, aby ludzie w swoim życiu prywatnym i codziennym zaprzeczali prawu własności, pomimo że prawo to istnieje na zewnątrz nich jako instytucja panująca; tak samo, aby zniszczyć państwo, trzeba doprowadzić do tego, żeby ludzie wyrugowali ze swego życia osobistego wszelkie instytucje państwowe, żeby nauczyli się zaspokajać swoje potrzeby wspólne drogą wolnego zrzeszania się i postępowali w swoim życiu prywatnym tak, jak gdyby żadnego państwa nie było.

4. Komuna uważa, że rewolucja polityczna jest tylko żywiołowym i koniecznym następstwem rewolucji moralnej i jako taka nie daje się nigdy przeprowadzić z góry. Własność prywatna zaniknie sama przez się, gdy zwyczaje komunistyczne zastąpią w życiu ludzkim zwyczaje własnościowe, gdy ludzie w postępowaniu swoim osobistym i codziennym negować będą istniejące prawo własności, i tak samo państwo zniknie samo przez się, gdy rozerwany będzie wszelki łącznik między potrzebami życia ludzkiego a instytucjami państwowymi, gdy lud odmówi wszelkiego współudziału w wykonywaniu praw państwowych; jeden dzień powszechnego bojkotu, wypowiedzenia posłuszeństwa władzom wojskowym, sądowniczym, policyjnym i administracyjnym wystarczy do osłabienia najpotężniejszego państwa.

5. Celem komuny jest przeprowadzenie rewolucji moralnej, zwyczajowej. Uważa ona, że stworzenie nowego życia ludzkiego, życia, z którego wykluczoną jest zupełnie własność prywatna i państwo, nie jest sprawą oddalonej przyszłości porewolucyjnej, lecz przeciwnie, możliwe jest teraz jako akt dobrej woli i szczerości przekonań pewnej grupy jednostek. Zadaniem jej przeto nie jest przygotowanie się do rewolucji społecznej, lecz tworzenie tej rewolucji dziś jeszcze, pomimo istnienia ustroju burżuazyjno-policyjnego, Każda bowiem grupa ludzka, która w swoim postępowaniu prywatnym i codziennym przyjęła tryb życia komunistycznego i bezpaństwowego, jest nie tylko wyłomem w ustroju, lecz przedstawia sobą także urzeczywistnienie się świata przyszłości, świata człowieka nowego.

c.d.n.

wtorek, 22 grudnia 2009

Action Taken - Kopenhaga







Kilka lat temu, mieszkając w Kopenhadze, zetknąłem się z Caf'em - duńskim anarchistą - rastamanem. Mieszkaliśmy razem przez kilka tygodni, w czasie których miałem okazję poznać go bliżej, jak również posłuchać jego muzyki. Gościu ma niesamowitą charyzmę. Prawdziwy rewolucjonista. Jego poglądy były mi bliskie, być może dlatego, że jego wolnościowe ideały nie kłóciły się z duchowymi poszukiwaniami i przekonaniem o istnieniu innych warstw rzeczywistości, do których racjonalny umysł nie może dotrzeć.
Nie widzieliśmy się od kilku lat, ale często o nim myślę, wysyłając w przestrzeń pozytywne myśli:). Zespół (Action Taken) ma swoją stronę, z której można ściągnąć trochę starych kawałków. Te poniżej, z playera pochodzą z ostatniego okresu, sam słucham ich pierwszy raz. Widzę, że są o wiele bardziej roots niż starsze, w których słychać było trochę ska i punka. Tutaj można ściągnąć kilkanaście darmowych piosenek. Polecam z całego serca.


Press kits
Quantcast

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Anarchizm bez dynamitu - Bakunin a Tołstoj



Anarchizm bez dynamitu - Bakunin a Tołstoj

Jacek Uglik

Cechę charakterystyczną chrześcijańskiej odmiany anarchizmu stanowi akcentowanie „buntowniczych pierwiastków" zawartych w Ewangelii, nacisk na kwestie moralne oraz wywyższanie ideałów sprawiedliwości ponad ideały wolnościowe. Za reprezentanta tego nurtu uchodzi rosyjski pisarz Lew Tołstoj.

Dla Tołstoja „zawarta w ewangeliach nauka o pokoju i miłości jest wystarczającą podstawą życia społecznego, nieustannie gwałconą przez rządy, prawa, policję, armie i własność prywatną" - twierdził T. Honderich. Choć jako panaceum na wypaczone stosunki społeczne nie proponował Tołstoj rewolucji, to jednak daje się zauważyć pewne punkty styczne jego koncepcji z projektem anarchizmu Michała Bakunina, w szczególności akcentowanie postawy egalitarnej, wspólnotowej oraz antyintelektualnej.

Apoteoza rosyjskiego ludu (prezentującego wyższy poziom moralny od tzw. wykształconych elit) zbliżała go natomiast pod względem ideowym do Piotra Kropotkina. Z kolei zdecydowana negacja państwa i jego instytucji oraz odrzucenie przemocy dowodzi wpływu Pierre`a Josepha Proudhona, od którego zresztą zaczerpnął tytuł swej najgłośniejszej powieści Wojna i pokój. Tołstoj odrzucał przemoc, czyli także prowadzącą do rozlewu niewinnej krwi rewolucję - oznaczającą jakoby jedyną drogę wiodącą do realizacji ideałów wolnościowych. Sprzeciwiał się odpowiadaniu na zło złem, głosząc postulat miłości kierowanej wobec człowieka i Boga.

Podobieństwo do anarchizmu Bakunina widoczne jest w innym jeszcze wymiarze: Tołstoj, będąc myślicielem religijnym, zdecydowanie występował przeciw instytucjonalnemu Kościołowi wspierającemu państwo w wyzysku społeczeństwa. I za Bakuninem powtarzał, że zła jest nie taka czy inna forma państwa, ale państwo jako takie, państwo w ogóle, którego istota sprowadza się do gwałtu na człowieku: „gdyby panowała miłość, nie mogłaby istnieć przemoc państwa. Gdyby nie było przemocy państwa, zapanowałaby miłość". Tołstoj, jak i Bakunin, wyrażał przekonanie, że warunkiem braterskich stosunków społecznych jest negacja państwa. Tołstoj negował patriotyzm, uznając tę ideę za szkodliwą, ponieważ dzieli ludzi na nieprzyjazne i wrogie sobie narody. Taką postawę również spotykamy u Bakunina. Zbieżność poglądów obu myślicieli nie jest całkowita, oto bowiem stanowisko Tołstoja charakteryzował zdecydowany pacyfizm, natomiast Bakunin, mimo krytyki przemocy, nie odrzucał rewolucyjnego przekształcenia rzeczywistości, co oznacza, że pod pewnymi warunkami przemoc akceptował.

Anarchizm Tołstoja był anarchizmem pokojowym, a koncepcja rewolucji Bakunina stała w wyraźnej sprzeczności z jego ideałem mówiącym o niesprzeciwianiu się złu złem: „istnieje tylko jeden sposób, aby uwolnić się od zła, jakie niesie porządek państwowy: nie brać udziału w przemocy, leżącej u podstaw państwa". Postawę Tołstoja cechował radykalizm, jako że wykluczał wszelkie wyjątki od powyżej zarysowanej zasady (zdaniem M. Bierdiajewa „religijny anarchizm Tołstoja jest najradykalniejszą formą anarchizmu, czyli odrzuceniem zasady władzy i przemocy). Odrzucając każde państwo, każdą władzę, piętnował zarazem każde zabójstwo, niezależnie od intencji zabójcy i sprawy, w jakiej zostało dokonane: „zabójstwo jest zawsze zabójstwem, bez względu na motywy i okoliczności. I dlatego ci, którzy zabijają lub przygotowują zabójstwo, to przestępcy, bez względu na to, kim są: sędziami, generałami, królami".

W tej perspektywie kolektywizm Bakunina okazywał się łagodniejszą wersją anarchizmu, jako że Bakunin nie piętnował zabójstwa zabójcy. Dla dobra społeczeństwa zabójstwo prześladowcy okazywało się koniecznością. Ten aspekt akcentował M. Bierdiajew po stronie Bakunina, kiedy mówił, że „przy całej doniosłości Tołstojowskiej nauki, błąd polegał na tym, że Tołstoj jak gdyby nie interesował się tymi, których przemoc dotyka bezpośrednio i których trzeba przed nią bronić. Ma on słuszność, gdy twierdzi, że siłą nie można pokonać zła i urzeczywistnić dobra, nie chce jednak uznać, że przemoc należy ograniczyć z zewnątrz. Istnieje przemoc zniewalająca, istnieje również - wyzwalająca".

Bakunin optował za stosowaniem przemocy nie oznaczającej jednak bezrozumnego niszczenia. Przemoc należało stosować w odpowiedzi na przemoc, w obronie człowieka. Podkreślić trzeba jednak, że Tołstoj i Bakunin źródło zabójstwa widzieli w państwie i obaj mogliby podpisać się pod zdaniem: „zgoda na zabijanie jest nieuniknioną koniecznością w każdym ustroju państwowym". Powiedzieć można, że obaj byli pełni naiwnej wiary w zniknięcie zabójstw i wszelkiej przemocy wraz ze zniesieniem państwa.

Tołstoj anarchista protestował przeciw organizowaniu życia podług praw formułowanych przez ludzi, a nie zgodnie z prawem Boga. „Sens Tołstojowskiego postulatu niesprzeciwiania się przemocy - pisał M. Bierdiajew - był znacznie głębszy, niż się powszechnie sądzi. Jeśli człowiek zaprzestanie przeciwstawiania się złu przemocą, tj. przestanie postępować
zgodnie z prawem tego świata, to będzie to bezpośrednie uobecnienie się Boga - zaczną wówczas obowiązywać prawa boskie w tym świecie". Tołstoj żądał więc od człowieka radykalnego przewartościowania życiowych priorytetów. Był to również anarchizm posiadający intensywny odcień utopijny, wierzył wszak pisarz, że wystarczy stosować bierny opór, by obalić państwo.

Na tym tle anarchizm Bakunina jawi się jako walczący, co nie znaczy jednak, że odrzucał pokojowe rozwiązania konfliktowych sytuacji. W odróżnieniu od Tołstoja buntującego się przeciw nierówności i niesprawiedliwości wiedział, że intelektualny bunt stroniący od radykalnego działania nie naprawi stosunków społecznych. Tołstojowskie pragnienie życia zgodnie z ewangelicznymi zasadami jest pragnieniem pięknym, ale poza tę sferę pragnień nie wychodzi. Praktyka życiowa dowodzi, że znieść niesprawiedliwość można tylko na drodze działania - a tę postulował Bakunin. Ewangeliczny protest, za którym nie idzie działanie, dostrzegalny jest wyłącznie w wymiarze medialnym, poza nim nie przynosi żadnej realnej zmiany w egzystencji ludzi gnębionych przez władzę różnej proweniencji (Tołstoj, tak jak i Bakunin, obok państwa krytyce poddał Kościół. Tak na ten temat pisał W. Asmus: „Kościół wedle Tołstoja, nie tylko wypaczył i zaniedbał chrześcijańską naukę etyczną. Ponieważ nauka etyczna każdej religii jest nierozerwalnie związana, jak sądzi Tołstoj, z nauką metafizyczną, przeto rozkład pierwszej siłą rzeczy wywołał rozkład drugiej, powodując, iż wytworzyło się w Kościele dążenie do przekształcenia religii w apologię istniejącego porządku, przede wszystkim zaś w apologię istniejącego zła społecznego").

Sprzeciw wyrażony wobec państwa i jego instytucji broniących interesów tzw. elit, ostentacyjnie stroniąc od czynów, jest jałowy. Mimo tych zastrzeżeń, postawę, którą wyraża hasło o niesprzeciwianiu się złu przemocą propagował Tołstoj, twierdząc, „że zniesienie państwa może i powinno nastąpić na skutek spokojnego i biernego wstrzymywania się każdego członka społeczeństwa od wszelkich obowiązków państwowych, takich jak służba wojskowa, płacenie podatków, uczestnictwo w pracy sądów, poprzez powstrzymywanie się od zajmowania stanowisk państwowych, od korzystania z instytucji i ustaw państwowych oraz od wszelkiego udziału w jakiejkolwiek działalności politycznej.

Z tego względu Tołstoj ostrej krytyce poddał rewolucję jako środek walki ze złem". Argument autora Wojny i pokoju na znikomość celów osiąganych drogą rewolucji mówił, jak sądził W. Asmus, że ludzie tkwią w iluzji, żyjąc przekonaniem, że „kolejna zmiana form społecznych i form ustroju państwowego doprowadzi do zmniejszenia w społeczeństwie sumy przemocy". Fundament postulowanej przez Tołstoja egzystencjalnej postawy człowieka stanowiła miłość wykluczająca przemoc. W jej imię nawoływał Tołstoj do rezygnacji z przemocy. I za taką postawę został skrytykowany przez W. Asmusa: „pisarz błędnie uważał, iż wszelka władza jest złem. Nie dopuszczał on możliwości istnienia władzy działającej w interesach ludu, służącej ludowi i prowadzącej lud ku życiu, w którym nie ma i nie może być przemocy mniejszości nad większością".

Anarchia dla Tołstoja oznaczała wolność od nacisków wszelkich instytucji, których istnienie zasadza się na przemocy. Tak pojęta anarchia stanowiła dla autora Anny Kareniny wartość, oznaczała życie bez kłamstwa, szanujące każde boskie stworzenie. Opowiadając się przeciw karze śmierci jako nieskutecznej i niezgodnej z Ewangelią pisał w liście do cara Aleksandra III: „co to są rewolucjoniści? Są to ludzie nienawidzący istniejącego porządku rzeczy, uznający go za zły i pragnący zbudować podstawy dla przyszłego porządku, który będzie lepszy. Nie można walczyć z rewolucjonistami, zabijając ich i unicestwiając. Nie jest ważna ich liczba, lecz ważne są ich myśli. W walce z nimi należy posługiwać się orężem ducha. Ich ideałem jest powszechny dobrobyt, równość, wolność; aby skutecznie ich zwalczać, trzeba im przeciwstawiać taką ideę, która by przewyższała ich własną i zawierała w sobie ich ideał". Tołstoj opowiadał się nie za ideałem szubienicy (czy też gilotyny), ale ideałem Chrystusa i w jego naukach odnalazł fundament swego anarchizmu bez dynamitu. Ewangelicznym imperatywem „odpłacaj dobrem za zło" powinien kierować się każdy człowiek - nie prawem państwa i podporządkowanego mu Kościoła, ale prawem Ewangelii, prawem miłości. Żyjąc zgodnie z naukami Chrystusa, czynimy nasze życie moralnym.



(fragment z książki Jacka Uglika "Michała Bakunina filozofia negacji")

niedziela, 20 grudnia 2009

The Love Police



Trafiłem ostatnio w youtube na dwóch facetów. Mieszkają w UK, jeden na imię ma Charlie, drugi... nie wiem i znani są z ulicznych prowokacji. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia:). Goście mają jaja. Dla mnie są przykładem oddolnego działania, wyzywającego społeczne schematy myślenia, konformizm, bezkrytyczne akceptowanie autorytetu. Udawadniają, że każdy z nas może postawić się systemowi, działając w granicach prawa. Do tego zrobione to jest inteligentnie i ze smakiem.

Przekazują ważną ideę - jesteśmy wolni i nie musimy odpowiadać wobec nikogo - jedynie wobec siebie i Absolutu:). Państwo, instytucje, policja, itd. mają tylko tyle autorytetu i władzy, ile my sami im damy. Wiem, wiem - brzmi to młodzieżowo. Ale jednak pozostaje faktem - jedynym powodem problemów na świecie jest fakt, że obdarzamy "Ich" władzą. Idziemy na łatwiznę i wolimy myśleć, że istnieją osoby, które lepiej niż my wiedzą co się dzieje i dlatego powinniśmy pozwolić im robić to, co uważają za słuszne.

Pierwsze video jest kolażem różnych akcji ulicznych w Londynie. Drugie jest transmisją z akcji "Everything is OK", z polskimi napisami. Zapraszam.